NAJNOWSZE PUBLIKACJE

20 sierpnia 2019

It's a kind of magic!

Czasami mało, odrobina i szczypta - wystarczą, aby wszystko zmienić. Małe czyny, małe gesty, drobne spojrzenia składają się na wielką całość. Siła, wiara i miłość potrafią czynić cuda! Okruch pchnięty podmuchem wiatru może wywołać prawdziwą lawinę...

Jak liście na wietrze zależni od przypadku i losu. Doświadczenia i ludzie kształtują to kim jesteśmy, kim będziemy oraz w jaki sposób spoglądamy w przeszłość. Wartościowe relacje nie potrzebują dopalaczy, filtrów i modnych gadżetów, one po prostu trwają tu i teraz... Bezcenne.

Ludzie o pięknej duszy nadają kolorów otaczającemu światu i pomagają wyraźniej spojrzeć na własne odbicie, odkryć co sprawia nam w życiu radość, w jakim kierunku pragniemy podążać, kim jesteśmy oraz jakimi pragniemy być...

Zaczaruj swój świat, inwestuj w ludzi a reszta to tylko dodatki...

Pokochaj siebie szczerą miłością, a wiatr poniesie Cię w odpowiednim kierunku...

 Magiczne zdjęcia nie powstałyby gdyby nie wsparcie IPANEMA POLSKA & RIDER POLSKA - dziękujemy i polecamy jak co roku za fantastyczne klapki, japonki i sandały! 💙💜💛





 Podziękowania również dla GAWOR i SISTERS - wzorowe polskie marki, z całego serca niezmiennie polecam! 💜💙💛











Więcej inspiracji znajdziecie tutaj:


C U SOON :*

5 sierpnia 2019

Something worth saving

Długo zastanawiałam się czy poruszać ten temat, ponieważ zdecydowanie wolę skupiać się na rzeczach pozytywnych i przyjemnych...

Zdjęcia z tej sesji są jednymi z moich ulubionych do tej pory, udało nam się uchwycić na nich niezwykły pokaz, który zafundowała natura - bezcenny letni zachód słońca! Marzę o tym, by moje dzieci za kilkadziesiąt lat również mogły go oglądać...

W świecie przepełnionym konsumpcją coraz mniej osób dostrzega piękno otaczającego nas świata...

Ludzie coraz bardziej pochłonięci wpatrywaniem się w szklane ekrany, wyścigiem za popularnością czy pieniędzmi i całkowicie zagubieni. Z przerażeniem spoglądam w przyszłość i mam nadzieję, że jeszcze jest czas...

Jest wiele prostych rozwiązań, którymi możemy przyczynić się do mniejszego szkodzenia naszej planecie - bo chyba warto ją ocalić?

Ziemia w całej swojej historii przechodziła wiele przemian i to bez "pomocy" człowieka, więc zapewne w pewnych kwestiach nie mamy na nie wpływu - ale chyba zgodzicie się, że świadectwo zamieszkiwania globu przez ludzi stało się zbyt wyraźne?

Widać to szczególnie teraz w szczycie sezonu, gdy za turystami spadają kolejne beznamiętnie otwierane szeleszczące paczki...

W związku z tym wszystkim postanowiłam zasypać Was tysiącem poniższych pytań i przemyśleń.
 Nie jestem przykładną ekolożką, ale mam ogromny podziw dla ludzi, którzy są w stanie zrezygnować z wielu udogodnień współczesnego świata na rzecz ekologii i staram się brać z nich przykład. Nie mam w sobie aż tyle determinacji, aby zaprzestać całkowicie jedzenia mięsa, zrezygnować absolutnie z używania detergentów czy unikać całkowicie plastikowych opakowań. Wydaje się jednak, że gdybyśmy wszyscy zaczęli się po prostu starać to mogło by pomóc...

Zdecydowaną większość tego co robię staram się robić z głową. Mam świadomość wszechobecnego zalewu plastiku dlatego staram się ograniczać jego używanie, a wszystko co już posiadam - szanuję, aby starczyło na jak najdłużej. Używam tak długo jak działa i jest całe, a jeśli się zepsuje - naprawiam, nie wyrzucam. Zamiast wyrzucić zastanawiam się jak jeszcze daną rzecz można wykorzystać, a może komuś jeszcze się przyda? Wyrzucanie to ostateczność.

Jest wiele metod, aby przyczynić się do mniejszego szkodzenia naszej planecie - nie namawiam Was do całkowitego zaprzestania korzystania z dobrodziejstw cywilizacji. Po prostu włączmy myślenie i szanujmy to, co mamy! Działajmy świadomie. Przy każdym zakupie zastanówmy się czy dana rzecz jest potrzebna i dlaczego tak naprawdę ją kupujesz?

Nowa zabawka dla dziecka? Czy przypadkiem już stu podobnych nie ma w domu? Czemu ma służyć ten zakup? Czy posiadając trylion zabawek dziecko nauczy się je szanować? Może cenniejszy będzie wspólnie spędzony czas? Mamy go tak niewiele...

Pięćsetny nowy poliestrowy ciuch w tym sezonie? Czy 15 innych niedawno kupionych naprawdę nie wystarczy "przeciętnemu" człowiekowi funkcjonującemu w normalnej rzeczywistości? Jestem w stanie zrozumieć, że artysta estradowy bądź osoba medialna "musi" mieć nieco więcej ubrań w szafie niż przeciętna osoba...

Czy posiadanie tryliarda ubrań, które nie mieszczą się w domu naprawdę ma sens? Może warto zastanowić się dlaczego aż tak wiele czasu i uwagi poświęcamy ich gromadzeniu?

A jeśli chodzi o aspekt praktyczny takiej sytuacji - po prostu NIE SPOSÓB utrzymać należytego porządku przy nadmiarze posiadanych rzeczy. Czy ilość tego, czym się otaczasz bez względu na rodzaj tych RZECZY to przypadkiem nie sposób ucieczki przed czymś?

Ciągłe wpatrywanie się w szklane ekrany - czy jest warte tego czasu? Ilu z tych wirtualnych "znajomych" tak naprawdę przyjdzie Ci z pomocą, gdy będziesz jej potrzebować?
A czy w czasie spotkań z realnymi osobami konieczne jest ciągłe trzymanie telefonu w ręku i gmeranie w nim? To stało się dla nas najważniejsze?

Gdzie podział się CZŁOWIEK w tym wszystkim, gdzie nasze CZŁOWIECZEŃSTWO i dusza?

Czy we wszystkim musimy popadać w przesadę? To ma nam faktycznie pomóc czy tylko zakryć problemy, poczucie winy, traumy, nasze spostrzeżenia i pogląd na świat?

Może warto uspokoić ten dziki pęd, skupić się na kwestiach istotnych, nabrać odwagi, by powiedzieć co tak naprawdę cenimy i szanujemy, poszukać realnych autorytetów?

Czy ważne jest tylko to jak kto wygląda, ile ma nowych ubrań, elektrośmieci i plastikowych opakowań z modnym napisem? To określa nas jako wartościowych ludzi? Mam nadzieję, że NIE..
 Rzadko uzewnętrzniałam się tutaj tak wylewnie. Takie występy zostawiam sobie na wyjątkowe sytuacje. Być może moje odczucia są błędne, może macie inne spostrzeżenia?

Uwielbiam minimalizm i gorąco wszystkim polecam - uważam, że jest to niedoceniony nurt i może mieć zastosowanie w wielu dziedzinach (u mnie jest aktywny chyba w ich większości).

Parę lat już mam styczność z wirtualnym światem, a to daje możliwość wchodzenia w posiadanie chyba dosłownie wszystkiego. Mimo to staram się nie popadać w przesadę, ponieważ posiadanie zbyt wielu rzeczy może przytłaczać. Skupiam się na rzeczach dobrej jakości, aby mogły służyć przez wiele lat - to jest dla mnie najważniejsze kryterium - wytrzymałość, to ona określa jakość, a nie zawsze tylko cena.

Do pewnych wniosków dochodzi się latami, a popełnianie błędów wpisane jest w proces nauki. Warto jednak uczyć się na błędach bez konieczności powielania ich bez końca, nabytą wiedzę powinniśmy zacząć stosować tu i teraz, ponieważ zmierzamy ku przepaści...

Mam nadzieję, że każdy znajdzie jakiś sens powyższych słów w mniejszym lub większym stopniu. Pomimo, że absolutnie nie ma nikogo, kto w 100% zawsze zachowuje się do granic możliwości racjonalnie uważam, że warto dążyć do "doskonałości". 

Wszyscy jesteśmy podatni na różne pokusy, ale może warto częściej włączać świadomość? Zwracać uwagę na to, że wartość czy wielość przedmiotów, którymi się otaczamy nie da nam prawdziwego szczęścia ani nie zastąpi MIŁOŚCI. Warto poszukać siebie i sensu istnienia nie uciekając w destrukcyjny konsumpcjonizm.

Może czas skupić się na jakości a nie ilości. Zainwestować uwagę i czas w dobre relacje, nie trwonić ich na wiele powierzchownych. Oczywiście warto pozwalać sobie na szaleństwa w końcu nie o to chodzi by wieść życie ascety, ale może szaleństwo należy trochę okiełznać?

Piękne czyny, wartościowe słowa i gesty to jest COŚ! Nie da się wyrzec dóbr materialnych w dzisiejszych czasach, nie o to chodzi, ale chyba też nie one powinny być mianownikiem naszego istnienia? 

Jakie jest Wasze zdanie?
 Polecam Wam świetnej jakości ponadczasową Torebkę marki GAWOR
oraz wytrzymałe i ultra wygodne sandały IPANEMA














Więcej inspiracji znajdziecie tutaj:


C U SOON :*

22 lipca 2019

Philips Lumea Depilacja IPL

Kilka postów wstecz dzieliłam się z Wami pewną NOWINĄ...

Po paru miesiącach stosowania mogę powiedzieć Wam na ten temat znacznie więcej, a nawet wszystko co chcielibyście wiedzieć o urządzeniu Philips Lumea 💚💙💜
 Pierwszy post skupiający się przede wszystkim na parametrach technicznych oraz moich oczekiwaniach mogliście przeczytać już tutaj:

 Moje doświadczenia z depilacją IPL miały miejsce już wiele lat temu i niestety nie wspominałam ich pozytywnie z uwagi na ogromny ból, który skutecznie zniechęcił mnie do kontynuacji zabiegów, mimo dość szybko pojawiających się efektów. Ból i strach jednak wygrały i w ten sposób na dłuższy czas uśpiłam w sobie chęć tego typu walki z niepożądanym  owłosieniem.

To doświadczenie miało jednak kilka pozytywnych aspektów. Przede wszystkim przekonałam się jak dobrze może czuć się moja skóra pozbawiona problemu wrastających włosków. Po drugie zrozumiałam, że ta metoda nie zagwarantuje 100% usunięcia włosków, ale może być dość bliska osiągnięcia tego celu (w zależności od naszej karnacji i owłosienia).

Minęło parę lat i zaczęły pojawiać się domowe urządzenia do depilacji IPL, w tym Philips Lumea, na którą od początku stawiałam z uwagi na zaufanie, jakim darzę tą markę.

Przez ten czas przerobiłam chyba wszelkie dostępne metody depilacji, czyli: tradycyjna golarka, depilatory wyrywające włoski (ałć), kremy depilujące a nawet wosk (grrr)!

Powiem Wam szczerze, że dość miałam tych tortur i eksperymentów! Czym sobie zawiniłam, aby tak się męczyć? Tym bardziej, gdy efektem tych zabiegów były masowo wrastające włoski... Nieprzyjemne, nieładne i bolesne!
 Tak, jak wspominałam wcześniej istotne przy depilacji IPL są takie parametry jak typ skóry oraz owłosienia. Najlepsza konfiguracja, gdzie efekty są największe to bardzo jasna karnacja i ciemne włoski. U mnie karnacja jest średnia podobnie jak włoski, więc jakich efektów można się spodziewać? Już spieszę z odpowiedzią! 😉😏😋

Zanim o efektach to przejdę do istotnych plusów, które jeszcze lepiej uwidoczniły mi się w trakcie stosowania urządzenia Philips Lumea 😍

Depilacja bez bólu! Tak! Zabiegi wcale nie muszą być bolesne, wystarczy dostosować moc impulsów do swoich preferencji. Tutaj urządzenie samodzielnie wykrywa jaki stopień zastosować, ale w razie jakiegokolwiek dyskomfortu można samodzielnie zmniejszyć moc impulsu. Skala od 1-5, gdzie piątka to max. Zazwyczaj u mnie urządzenie dobierało poziom 4 oraz 5, ale były wypadki (pachy i bikini), że obniżałam tą wartość o jeden, aby absolutnie nie czuć nic w czasie "strzałów" urządzenia. 😊😉😍

Kolejny plus - Depilator Philips Lumea może działać bez podłączenia do źródła prądu. Oczywiście jeśli został wcześniej naładowany. Zazwyczaj korzystam z urządzenia "na kablu" z uwagi na fakt, że podjęcie decyzji o depilacji często przychodzi dość spontanicznie. Ale nic nie stoi na przeszkodzie zastosowania urządzenia w miejscach odciętych od prądu, jeśli macie na to ochotę! Zdumiewające jest, że nawet wiele dni po depilacji Lumea nadal jest naładowana! Wychodzi na to, że jest w stanie naładować się wystarczająco w czasie standardowego zabiegu.

Nie potrzeba wiele czasu! No właśnie - zapewne zastanawiacie się ILE trwa taka jedna depilacja? Otóż UWAGA! Całą depilację jestem w stanie wykonać w czasie dłuższej przerwy reklamowej i to bez pośpiechu. Za każdym razem depiluję nogi, pachy, bikini oraz wąsik i włoski na rękach. Te dwie ostatnie partie ciała głównie dla celów naukowych ponieważ w tych obszarach moje owłosienie jest jasne i delikatne, ale byłam ciekawa jak sobie poradzi Philips Lumea 😉😈😏

Różne nasadki dla różnych obszarów ciała. Aby jeszcze zwiększyć efektywność zabiegów depilator posiada wymienne nasadki, dedykowane do poszczególnych depilowanych miejsc. Do dyspozycji mamy głowicę do depilacji pach, bikini oraz twarzy plus nasadka uniwersalna. Osobiście polecam ich stosowanie, ponieważ są dobrze wyprofilowane do wykonania swoich zadań.

Bez obaw. Urządzenie powstało przy współpracy z dermatologami, dlatego jest bezpieczne. Przy depilacji nie jest wymagane zakładanie okularów. "Błyski" są bardzo krótkie i nie powodują dyskomfortu dla oczu, ale jakoś osobiście nie wpatruję się w nie w czasie zabiegów.

Odkąd stosuję Philips Lumea pożegnałam się z całą armią niepotrzebnych gadżetów, których naprzemiennie używałam do depilacji 😃😃😃
 EFEKTY U MNIE

Przechodzimy do kluczowej kwestii - efekty! 😉😉😉

Aby najlepiej zobrazować Wam jak po kilku miesiącach stosowania Philips Lumea wyglądają efekty użyję procentów, określają poziom likwidacji owłosienia na konkretnych obszarach 😗😗😗

Nogi: 80%
Ręce: 70%
Bikini: 90%
Pachy: 60%
Wąsik: 90%

Najłatwiej pozbyłam się włosków z nóg, bikini oraz wąsika. Pachy idą oporniej, ale włoski które jeszcze pozostały są zdecydowanie delikatniejsze i jaśniejsze. Na wszystkich obszarach odrastanie włosków zostało bardzo spowolnione. Nogi wizualnie nawet przez czas 2 tygodni wyglądają na nieskazitelnie gładkie, dopiero po przesunięciu ręką można wyczuć jakieś drobne włoski, które są niewidoczne dla oka.

Owłosienie na rękach tak jak wspominałam depilowałam jedynie dla celów badawczych. Na tym obszarze mam mało owłosienia, a te które było nie należało do ciemnych. Wąsik podobnie, ale w porównaniu do rąk był nieco ciemniejszy, choć nadal ledwie zauważalny. Tutaj efekty bardzo mnie zaskoczyły, niemal nic nie zostało jedynie jasny meszek.

Bardzo dobre efekty w okolicach bikini również mnie zaskoczyły, bo włos wydawał się mocny, ciemny i trudny do ruszenia. Paradoksalnie właśnie to były mocne strony tego obszaru. Jasna skóra w połączeniu z ciemnymi włoskami - najlepsza konfiguracja dla najmocniejszych efektów.

PHILIPS LUMEA? Dla mnie wybawienie!

Standardowo przy używaniu maszynki do golenia proces musiałam ponawiać każdego dnia, a w czasie letnim nawet rano i wieczorem. Niestety włoski odrastały szybko i były wyczuwalne oraz widoczne. Nieustanne ponawianie tego procesu kończyło się podrażnieniami i ogromem wrastających włosków, co szczególnie latem było dla mnie bardzo wstydliwym tematem.

Aktualnie sięgam po maszynkę raz na dwa tygodnie, aby pobieżnie usunąć te jaśniejsze pozostałe włoski oraz nieliczne ciemniejsze, które ostatkiem sił walczą! 😀😁😈

Jeszcze za jakiś czas wrócę do tematu, bo przesyłacie mi mnóstwo pytań odnośnie Philips Lumea - a coś wydaje mi się, że efekty jeszcze mogą się pogłębić. 😋😋😋

Więcej informacji o PHILIPS LUMEA znajdziecie tutaj:


C U SOON :*

1 lipca 2019

Summer mood

Ostatnio kobiecość bardzo napiera na moje stylizacje! 😉

Jakoś tak odkąd ponownie zostałam "młodą mamą" to nie tylko mam nieprawdopodobnie mało czasu, ale też stawiam na bardzo kobiece zestawy i kapelusze! 😍😍😍

Wydaje mi się, że znam też przyczynę tego epatowania kobiecością! 😁😀😉
Powód jest bardzo prosty "po domu" nie mam możliwości póki co ubierać się zbyt odświętnie z uwagi na Emilię, która grandzi z mocą trojaczków! 😆😄😂

Dlatego, gdy tylko mam możliwość wyjść "do ludzi" staram się odbić sobie te drobne domowe niedogodności i wybieram kreacje, w których to, co dzieje się w moim sercu ma możliwość się uzewnętrznić! 😍💛💚

Tradycyjnie jako podstawa pojawiają się wygodne buty, tym razem stabilne i komfortowe sandały Maciejka i oczywiście niezwykle stylowa skórzana torebka Gawor 😍💙💋

Jak Wam się podoba? Czy Wasze upodobania i styl również zmieniły się na przestrzeni ostatnich miesięcy? Jeśli tak to jakie wydarzenie je spowodowało? 😍😉💋
 Sandały MACIEJKA | Torebka GAWOR | Sukienka, Kapelusz ZALANDO














Po więcej inspiracji zapraszam na strony:

www.instagram.com/ourlovetolive
www.gawor-collection.pl
www.maciejka.pl

C U SOON :*

Obserwatorzy

 
Back To Top
Copyright © 2014 ✰ Our Love To Live ✰ Uroda, Moda i Lifestyle ✰ Blog z Trójmiasta ✰. Designed by OddThemes