NAJNOWSZE PUBLIKACJE

30 marca 2020

There is a chance...

Emocje często bywają nie najlepszym doradcą...

To chyba jest główny powód, dla którego rozpoczynam pisanie tego posta po raz setny w ciągu ostatnich dni...
Botki MACIEJKA | Torebka GAWOR

Przez moją głowę w ciągu ostatnich kilkunastu dni przetoczyło się prawdziwe emocjonalne tsunami - jak przypuszczam u Was mogło być podobnie.

Co prawda z natury raczej skłaniam się w kierunku optymizmu, ale mam też całkiem niezłą zdolność do realnego przewidywania - natomiast o ile przypuszczałam, że podobna (aktualna) sytuacja może mieć miejsce, to chyba niedoszacowałam jej skali, ale cóż począć z liczeniem nigdy zbyt dobrze sobie nie radziłam...

Złość, strach, bezsilność i poszukiwanie informacji, a finalnie olbrzymie zmęczenie spowodowane przewlekłym stresem o WSZYSTKO - to delikatny zarys całego spektrum emocji, które mnie naprzemiennie nawiedzały w minionym czasie.

Gdybym miała ten post opublikować we wszystkich wersjach, które dotychczas powstały mogłabym śmiało uzbierać materiał na mini reportaż o tym, co czuję i myślę w danym dniu...

Totalna dezorientacja jaką czułam sprawiała jednak, że czytając to, co napisałam dnia poprzedniego wydawało mi się już absolutną bzdurą - niestety nie mogę zagwarantować, że tym razem już nią nie będzie.

Jednak ten tekst jest obrazem myśli już nieco bardziej wypływających ze mnie, z grubsza poukładanych i po omacku uporządkowanych...

Z wiekiem zauważyłam, że coraz częściej wolę powstrzymywać się z osądami czy opiniami...

Lubię poczekać aż spokojnie osadzą się na ściankach mojej duszy...

A później odparują z nich cudze narracje, emocje, szumy tłumu i własne niepokoje...

Świat już nigdy może nie być takim, jakim Go znaliśmy do tej pory...

Niektórym wydawało się aż do przesady, że są bardzo istotnym ogniwem w tej całej bezwzględnej, rozpędzonej machinie nie zważającej na słabości, na gorsze dni, momenty zwątpienia czy ludzką wrażliwość...

Dla niektórych ma miejsce koniec świata. Zamknęli galerie handlowe, nie można zrobić włosów, paznokci ani botoxu...

A ja... zaczynam oddychać...

Zamknięta w 4 ścianach, bez możliwości ucieczki od niewygodnych sytuacji, od chaosu i od atakującego z każdej strony bałaganu w naszym domu, którego szczerze NIE znoszę (ale uczę się z nim żyć odkąd nasza Emilia stała się mobilna).

Czuję, że oddycham.

Cała ta pandemia (a strasznie nie chciałam używać tego słowa, bo kojarzy mi się z marketingowym "produktem") pozwoliła mi jeszcze bardziej uwierzyć w to, co zawsze mówię - że ziemia bez człowieka odżyje i będzie miała się świetnie...

Człowiek wraz z rozwojem cywilizacji przestał szanować świat i stracił wszelką pokorę przed naturą, traktując Ziemię, jak własną scenę estradową.

Ludzkość cierpi na nagłe zaniki pamięci - jednego dnia wije się z bólu i rozpaczy przy okazji "jakiejś" medialnej tragedii tudzież kataklizmu, a następnego dnia bawi się w najlepsze nieuchronnie doprowadzając do tego samego...

Troska o ekologię aktualnie nie jest w modzie, prym wiodą pojedynczo pakowane produkty, aby sprostać konsumenckim obawom przed zarazą... i to zdaje się właśnie przerażać mnie najbardziej zaraz po tak masowym gaśnięciu istnień ludzkich...

Sama również trochę pływam w tym konsumpcyjnym oceanie, ale zdecydowanie na uboczu, na tratwie, starając się chwytać tego, co jest kluczowe do przetrwania z drobnymi ekstrawagancjami. Minimalizm od wielu lat staje się coraz bardziej moją religią, a możliwość NIE posiadania czegoś sprawia, że potrafię poczuć się naprawdę szczęśliwa i wolna!

Oczywiście nie raz zdarzało mi się zostać wciągniętą przez wartki nurt, który wydawał się płynąć w ciekawym kierunku, a jednak finalnie nigdzie nie mogłam znaleźć dla siebie komfortowej przystani, dlatego wciąż dryfuje...

Pogodziłam się z tym, że być może nie będzie mi dane nigdy dobić do żadnego konkretnego portu i wciąż będę noszona przez podmuchy wiatru, ale przez tą całą wędrówkę zdołałam się zorientować do jakich portów na pewno dobijać NIE chcę.

Nie zawsze obranie konkretnego celu w wędrówce jest jej najważniejszym elementem, dla mnie największą wartość ma podróż...

Kocham zauważać, dostrzegać, przyglądać się, czuć zapach, zatrzymywać się i podziwiać!
Od zawsze wszystko, co mnie otaczało było dla mnie fascynujące, niesłychane, niesamowite i niestworzone! Świat jest dla mnie miksturą woni, kolorów, smaków, dźwięków, faktur i pięknych ludzi...

Tych najbardziej wartościowych poznałam w życiu niewielu, ale powiem Wam, że to Oni pomogli odkryć mi to kim jestem, zaakceptować moje spojrzenie na świat i zrozumieć, że wrażliwość wcale nie jest niczym złym...

I być może nie będzie ze mnie "nic" wielkiego, być może nie wyjdę na tzw "ludzi", ale szczerze mówiąc nigdy do tego nie dążyłam, nie jest to dla mnie żadną wartością, choć kiedyś wydawało mi się, że być może mi imponuje...

Czas pokaże czy NOWY świat znajdzie dla mnie miejsce czy raczej będę tylko niezauważalną smugą na kartach historii? 

I jakoś tak to się dzieje, że z zupełnie innego punktu znalazłam się w tym momencie mojej wypowiedzi - a jednak to wszystko jest połączone.

Właśnie TERAZ jest Twój czas na oddech. Twój czas, aby zrozumieć CO jest najważniejsze i zobaczyć w jakim stopniu świat sobie nie radzi bez Ciebie, albo co GORSZA czy przypadkiem nie okazuje się, że życie bez naszej fizycznej obecności "gdzieś" może toczyć się dalej...

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: na ile robisz to, czego pragniesz, a na ile to co robisz jest odpowiedzią na oczekiwania innych?

Przesada zazwyczaj nie jest optymalną "jednostką" miary i wydaje mi się, że właśnie do granic możliwości nadmuchaliśmy już balon próżności - właśnie zjawiła się igła - koronawirus...

Powietrze nie zejdzie natychmiast, będzie uchodziło powoli...

W zależności od tego jak długo ta sytuacja potrwa pociągnie za sobą zmiany wielkie lub wręcz niewyobrażalne...

Ta sytuacja wydaje mi się niewiarygodna nawet teraz, gdy o niej piszę i ciekawa jestem JAK ją wykorzystamy?

Mimo wszystko jednak czuję się optymistką i widzę tu ogromną SZANSĘ, ale czy odważymy się jej nie zmarnować...?

Wierzę, że tak będzie! :*



















Zapraszam do odwiedzenia:

www.gawor-collection.pl
www.maciejka.pl

oraz mój Instagram

www.instagram.com/ourlovetolive

C U SOON :*

Share this:

7 komentarzy :

  1. Te pierwsze zdjęcie jest genialne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie spódniczki! Kojarzą mi się z nastolatnimi czasami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja staram się być pozytywna mimo wszystko :) Wam też tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega pasuje ta panterkowa koszulka do całości! Uwielbiam tę spódniczkę! Ja nie mogę takich nosić, bo mam szerokie biodra :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama staram sie myśleć pozytywnie. Ten czas nie nastraja wielu osob do pozytywnych myśli, jednak moim zdaniem na pewno musi byc lepiej niż jest teraz ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. beautiful look!
    thank you for your share
    lux hair shop

    OdpowiedzUsuń
  7. Słowa które mnie urzekły i które sobie zapisałem:
    Z wiekiem zauważyłam, że coraz częściej wolę powstrzymywać się z osądami czy opiniami...
    Lubię poczekać aż spokojnie osadzą się na ściankach mojej duszy...
    A później odparują z nich cudze narracje, emocje, szumy tłumu i własne niepokoje...

    OdpowiedzUsuń

Spodobało się? Dołącz do obserwatorów :)

Zapraszamy również na naszego FAN PAGE'A

Dzięki za odwiedziny =)

 
Back To Top
Copyright © 2014 ✰ Our Love To Live ✰ Uroda, Moda i Lifestyle ✰ Blog z Trójmiasta ✰. Designed by OddThemes